Wena nieutracona

Wena nieutracona. W takie piekne, choc juz ciut mroczne, listopadowe wieczory, czasem jesienne zadumy,  melancholie i krucze skrzydła okrywają  nam ramiona. Uzbierane latem drobiny piasku w koszu z brudnymi  ciuchami i muszelki światła zdają się szarzec. Przymykać swoje wycałowane oceanem i musxelkami słońc powieki. SOS “depression” – wysłane. Jeszcze nie mayday, ale pójście dalej nizCzytaj dalej „Wena nieutracona”